poniedziałek, 18 stycznia 2010
Tydzień 8 - trening 3.
Niedziela, 17 stycznia.
Dystans: 15 km Miejsce: asfalt 85%/las 15% Trasa ---KLIK---
10km 55:00 / 55:00 15km 28:30 / 1:23:30 ~5:30/km
Solidne, długie wybieganie.
Temperatura -3 stopnie. Padający śnieg i porywisty wiatr. Nic, tylko siedzieć w domu.
Na godzinę przed biegiem 3 kromki chleba z dużą ilością dżemu. Do tego popijanie wodą. Jakieś 10 minut rozgrzewki i rozciągania i można biec. A biegło się nadzwyczaj łatwo.
Jedyne, co przeszkadzało, to wiatr, szczególnie zawiewający na twarz śnieg z pól. Skutecznie to mnie zwalniało na pewnych odcinkach. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na takie warunki, to w przyzwoitym czasie udało się przebiec ten dystans.
Tydzień 8 - trening 2.
Czwartek, 14 stycznia.
Dystans: 8 km Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
6km ~43:00 / 43:00 ~5:20/km
Zima, śnieg, błoto.
Nawet w mieście biega się strasznie ciężko. W takich warunkach nie walczę z czasem. Nie ma sensu. Lepiej się skupićna wytrzymałości, sile i solidnej bazie tlenowej. Na pewno, kiedy przyjdzie odwilż i trasy biegowe będą suche, da do efekt w postaci solidnej formy przed sezonem.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Tydzień 8 - trening 1.
Dystans: 6 km Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
6km ~34:00 / 34:00 ~5:40/km
Fajny bieg, bez patrzenia na zegar, potraktowany bardziej rozruchowo i rekreacyjnie.
Przede wszystkim tradycyjnie na dobry czas nie można było liczyć ze względu na wszędzie-leżący-śnieg. Czy to chodnik, czy ulica, trzeba było uważać gdzie i jak się stawia stopy.
Zauważyłem, że bardzo dobrze mi się biega, kiedy temperatura powietrza wynosi jakieś -2, -3 stopnie. Tak jakby mój organizm lepiej pracował w takich warunkach. Szczególnie, jak idzie o oddech.
W tym tygodniu ciężko będzie mi zrobić jeszcze 3 wybiegania z racji braku czasu na nie. Powinienem zrobić 7, 6 + 6x20s P i 14. Myślę, że w czwartek zrobię około 8, a w piątek długie wybieganie na 14km. W weekend natomiast, najpewniej w niedzielę, krótki rozruch na parę km, bo na więcej mi czasu nie wystarczy.
Tydzień 8 (7) powtórzenie - trening 4.
Sobota, 9 stycznia.
Dystans: ~9 km Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
Co-za-dra-ma-tycz-ne-wa-run-ki!!!
Przez cały dystans ani razu nie biegłem po odśnieżonej nawierzchni! Kostki i kolana dostały po dupie, jak nigdy. Zamierzałem przebiec 15 kilometrów. Miałem wyznaczoną dobrą trasę. Doszedłem jednak do wniosku, że nie ma się co męczyć, bo na zdrowie mi to na pewno nie wyjdzie. Postanowiłem, że czasowo w okolicach godziny zakończę ten trening.
Tydzień 8 (7) powtórzenie - trening 3.
Piątek, 8 stycznia.
Dystans: 6 km. Miejsce: las 60%/asfalt 40% Trasa ---KLIK---
6 km 31:30 / 31:30 ~5:15/km
Co za dramatyczna trasa. Myślałem, że co bardziej uczęszczane ścieżki spacerowe w lesie będą może nie tylko odśnieżone, co zdatne do biegu. Jasne. Myśleć, to ja sobie mogłem...
Przez pierwszy kilometr śnieg po kolana. Zanim doczłapałem się do drogi asfaltowej, to miałem serdecznie dość. Potem na szczęście poszło to jakoś bardziej gładko, chociaż bieg po błocie pośniegowym na ulicy do przyjemności nie należy.
Zdecydowanie przyjemniej biegło się na ostatnich 3 km, gdzie pod nogami cały czas był twardy, ubity śnieg.
Jedno jest pewne - w takich warunkach nie ma co ścigać się z czasem.
piątek, 08 stycznia 2010
Tydzień 8 (7) powtórzenie - trening 2.
Środa, 6 stycznia.
Dystans: 6 km. Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
6 km 30:40 / 30:40 ~5:07/km
-7 stopni, padający śnieg, zaśnieżone chodniki. Ekstremalne warunki, które, jak się okazało, wcale nie przeszkodziły w uzyskaniu dobrego czasu.
Miałem wrażenie, że mógłby on być jeszcze lepszy, gdyby nie to, że pół dnia spędziłem w pracy i nie miałem możliwości zjedzenia czegoś solidnego. Zwyczajnie czułem pod koniec dystansu, że brakuje mi energii, żeby przyspieszyć. Mimo, że wiedziałem, że mogę pobiec szybciej na ostatnim kilometrze czy dwóch.
W każdym razie cieszę się, że przez to nieregularne bieganie w okolicach Świąt nie straciłem formy. 80 dni do Półmaratonu. Bardzo niewiele.
czwartek, 07 stycznia 2010
Tydzień 8 (7) powtórzenie - trening 1.
Poniedziałek, 4 stycznia.
Dystans: 5 km. Miejsce: las 50%/asfalt 50% Trasa ---KLIK---
5 km 26:10 / 26:10 ~5:14/km
Wracamy do treningów. Skończyło się zamotanie, zamieszanie i brak czasu. Można wziąć się do porządnej pracy. Tymbardziej, że do Półmaratonu pozostało już całkiem niewiele.
Śnieg, śnieg i jeszcze raz śnieg. Masa śniegu. I na ziemi i z nieba. Warunki średnie do biegania. Bardziej uważałem na to (szczególnie w lesie) gdzie stawiam nogi, niż na to, czy biegnę szybko, czy wolno.
Nie zmieniło to jednak faktu, że czas całkiem przyzwoity udało mi się wybiegać. Chcę, żeby moim standardem, tak za około miesiąc, półtora było ~5 min/km. Może się uda.
wtorek, 22 grudnia 2009
- brak czasu -
W okresie przed- i świątecznym cierpię na chroniczny brak czasu, co odbija się na jakości i ilości treningów. Biegam dość nieregularnie, choć staram się nie schodzić poniżej trzech treningów (min. 6km w tygodniu).
Dzisiaj spacerowym tempem zrobiłem 7km wybieganie. W czwartek rano chcę to powtórzyć. A w piątek lub niedzielę (zależy jak czas pozwoli) chciałbym wybiegać jakieś 15 km.
Po weekendzie poświątecznym jeszcze będzie ciężko z czasem więc do normalnych treningów wrócę zapewne po nowym roku.
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Tydzień 8 (7) - trening 4.
Niedziela, 13 grudnia.
Dystans: 10 km. Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
10 km 52:45 / 52:45 ~5:16/km
Mimo, że była późna godzina, nie mogłem odpuścić długiego wybiegania. Zszedłem jednak do 10 kilometrów, co by sie z innymi rzeczami jeszcze uwinąć.
Temperatura, to 3 stopnie poniżej zera. Bez wiatru i śniegu, więc na dupie krótkie spodenki. Nogi nasmarowane maścią rozgrzewającą i jadziem do przodu.
I po raz kolejny się powtórzę, że bieganie w mrozie, to czysta przyjemność. Wyłączając fakt, że ludzie patrzą się, jak na debila. Ale można się przyzwyczaić. Wracając do biegu, to czas mógłby być jeszcze lepszy, ale wbiłem się w zupełnie nieoświetloną ścieżkę rowerową, a do tego samochody przejeżdżające obok świeciły prosto w oczy, bo ścieżka jest poniżej poziomu jezdni. I przez dobre 3 km walczyłem z utrzymaniem prostego toru biegu.
Przy sprzyjających wiatrach za dwa tygodnie czeka mnie 10km w Łodzi. Zesram się, ale zbliżę się do 50 minut, jeżeli wystartuję.
niedziela, 13 grudnia 2009
Tydzień 8 (7) - trening 3.
Piątek, 11 grudnia.
Dystans: 6km Miejsce: miasto. Trasa ---KLIK---
6km 29:45 / 29:45 ~4:58/km
Ta sama trasa co dwa dni wcześniej. Czas mierzony dokładniej. Stoper zatrzymywany na każdym przejściu dla pieszych, na którym musiałem czekać na zmianę świateł.
Nieco zimniej też niż dwa dni temu. Nogi jeszcze bardziej lekkie, niosły do przodu aż miło. Czas poniżej 30 minut, to dobry wynik.
Jak idzie o mój sposób żywienia, to w ostatnim czasie trochę się zaniedbałem z racji dość nieregularnego trybu życia. Nie zmienia to jednak faktu, że staram się w dni treningowe - przed i po wybieganiu - pochłaniać spore ilości węglowodanów.
I to działa.
|
|